Nigdy wcześniej nie myślałem, że to
możliwe, a jednak...
24 listopada 2001 roku byłem na koncercie zespołu
"King Crimson".
Robert Fripp ciągle w znakomitej formie. Wspaniała muzyka, świetni muzycy.
Szkoda tylko, że nie zagrali mojego ulubionego utworu "Epitaph".