Mam na imię Joanna, ale w domu
wszyscy mówią na mnie Asia. Dla znajomych i przyjaciół jestem po prostu
- Jay. Urodziłam się 19 marca 1986 roku w
Kolnie, małym XV-wiecznym miasteczku
na Mazowszu.
11 czerwca 1994 roku, na dwa tygodnie przed końcem drugiej klasy szkoły
podstawowej, całą rodziną
wyjechaliśmy do USA. Spędziłam tam dwa cudowne miesiące po czym sama wróciłam do
Polski. W następnym, 1995 roku, przyjechałam ponownie do USA i ... mieszkam tu
do dziś.
Ze względu na niezbyt wysoki poziom szkół powszechnych w USA, rodzice wysłali mnie do
szkoły katolickiej. Rozpoczęłam naukę od trzeciej klasy. Myślałam:
"Jak sobie dam radę? Przecież nie
umiem po angielsku ani słowa. Nie rozumiem co do mnie mówią, nie wspominając o
pisaniu". A jednak.
Przez pierwsze dwa lata pomagał mi
tata. Uczył angielskiego, cierpliwie tłumaczył zadania z matematyki. Mniej
więcej po dwóch latach, gdy jak zwykle zwróciłam się do niego z kolejnym
pytaniem, odpowiedział:
"Asiu, z języka angielskiego nie
jestem już w stanie nic więcej ci pomóc. Od dzisiaj to ty możesz mnie uczyć".
W piątej
klasie zauważono, że nudzę się na lekcjach więc dyrektorka zaproponowała mi,
żebym "przeskoczyła" klasę szóstą i od nowego roku zaczęła naukę w klasie
siódmej. Rodzice pozostawili mi wolny wybór. Nie zgodziłam się. Miałam tam wielu
przyjaciół, nie chciałam rozstawać się z nimi. W następnej, siódmej klasie, dyrektorka ponowiła propozycję:
"Nie masz tu co
robić. Poziomem wiedzy przewyższasz wszystkich, szkoda twojego czasu, idź do
klasy ósmej".
Przekonała mnie, tym razem zgodziłam się.
Katolicką szkołę podstawową
skończyłam z wyróżnieniem. Wiedziałam gdzie chcę uczyć się dalej:
Reavis High School
w Burbank. Nie pozostawiłam rodzicom żadnego wyboru: bez żalu pożegnali Chicago
i kupili piękny dom w Burbank, blisko mojej szkoły. Wierz mi, że chodziłam do
niej z przyjemnością, to naprawdę super szkoła. Z nauką nie miałam najmniejszych kłopotów,
zresztą możesz się o tym łatwo przekonać, zobacz wyróżnienie
które dostałam od ówczesnego prezydenta USA Billa Clintona.
Kiedyś na lekcji
angielskiego napisałam wiersz. Spodobał się mojej nauczycielce, przesłała go
komuś innemu, ten ktoś jeszcze dalej. Niedawno dostałam propozycję z drukarni:
chcą go wydrukować! Ukaże się w zbiorze wierszy w 2005 roku.
Teraz studiuję medycynę. Nie zdecydowałam jeszcze jaki kierunek, ale tata wiele
dobrego opowiadał mi o swojej pracy, więc chyba radiologia?
Co lubię? Lubię długo spać, sportowe samochody, spędzać czas z moimi znajomymi.
Z natury jestem okropną bałaganiarą i nie umiem gotować. Przypalam wszystkie
garnki (podobnie jak tata), a reszta i tak wykipi. Co ja na to poradzę, taka już
jestem: ukochana, jedyna córeczka mamy i taty.
Słucham bardzo dużo muzyki. Moje
ulubione zespoły to: Backstreet Boys, *NSYNC, Britney Spears,
Christina Aquilera, Eminem, 98* i Limp Bizkit. Swego czasu podobał mi się też
polski zespół Just 5. Byłam na ich dwóch koncertach w Chicago.
Są wspaniali, świetnie śpiewają i tańczą. A Bartek Wrona? Podobał
się nawet mojej mamie...
Chcesz zobaczyć jak wyglądam?
Kliknij tutaj.
Do góry